|
21 sierpnia w Sławie odbyły się Klubowe Mistrzostwa Sztafet. Na początku sezonu planowaliśmy wystawić udać się tam całkiem pokaźną grupą, obsadzić sztafety męskie, żeńskie, mixy… Niestety plany to jedno a realizacja to drugie. Kontuzje zdziesiątkowały nasz żeński skład, tym samym padły mixy, z kilku planowanych sztafet męskich w końcu została tylko jedna, czemu- szkoda pisać. Tak czy inaczej ostatecznie pojechał tylko jedna drużyna, ale za to jaka. Na pierwszej zmianie Dariusz Kowalski, na drugiej Filip Przymusiński, na trzeciej Jakub Brzeziński. Taki układ taktyczny okazał się niezwykle trafiony.

Dariusz wyszedł pierwszy z wody, dojechał w pierwszej grupie a na biegu stracił zaledwie 15 sekund. Był to zdecydowanie najlepszy występ tego zawodnika w całym sezonie.


Filip na swojej zmianie zdołał odrobić straty oraz narzucić tempo któremu był wstanie sprostać tylko Przemysław Szymanowski. Ta dwójka niemalże razem przekazała swoje sztafety 3 zmianie. Jak się później okazało Filip zrobił najlepszy czas wśród zawodników pierwszej i drugiej zmiany, trzeciej niestety nie da się porównać, ze względu na krótszy odcinek biegowy. Trzecia sztafeta miał już wtedy znaczną stratę którą po wodzie powiększył jeszcze Jakub wyprowadzając nasza sztafetę na prowadzenie.

Na rowerze dojechał go jednak Dominik Szynanowski. Jechali razem. Medal był pewny. Nagle wszystko prysło. Wjeżdżając na drugą pętlę roweru Jakub zerwał Łańcuch. Dominik odjechał, Nim udało się dostarczyć z boksu rower zastępczy dla Jakuba pojawiły się już kolejne drużyny. Nasz zawodnik nie poddał się walczył do końca.

Ostatecznie zostaliśmy sklasyfikowani na 6 miejscu na ponad 20 zespołów. Czy czujemy się przegrani? Myślę, że nie. Jako jedyna drużyna nawiązaliśmy równa walkę z Akweduktem, który niepodzielnie wygrywa te zawody już od 3 lat. Każdy kto był na miejscu, obserwował zawody i ma pojęcie o triathlonie widział, że zapracowaliśmy co najmniej na srebrny medal i tak też się czujemy, z tą tylko małą różnicą, że niestety medal nie zawisł on na naszych szyjach. Najważniejsze, że pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony i udowodniliśmy naszą wartość jako drużyny.
|